Strona główna › Miasta › Filmy
Bran - fikcyjny zamek Drakuli
Obok opisanego wcześniej zamku w Poenari należącego do Vlada Palownika, z literackim hrabią Drakulą nieodmiennie związane jest jeszcze jedno miejsce - zamek Bran. Wzniesiony w średniowieczu pełnił zarówno funkcję obronną, jak i punktu celnego na szlaku handlowym. Po I wojnie światowej stał się letnią rezydencją królowej Marii. Jednak po II wojnie został przejęty przez komunistyczne władze i dopiero w 2006 roku wrócił w ręce spadkobierców królowej. Budowla położona w miejscowości o tej samej nazwie została opisana w książce Brama Stokera. Co ciekawe pisarz nigdy nie był w zamku, a jedynie posiłkował się rycinami i opisami. Źródła historyczne nie są nawet zgodne czy pierwowzór najsłynniejszego wampira czyli Vlad Tepes zwany Palownikiem kiedykolwiek odwiedził to miejsce. W kulturze popularnej jednak zamek Bran jednoznacznie kojarzy się z Drakulą co wykorzystywane jest w celach handlowych. Sporo czytaliśmy w internecie przed wizytą w zamku i część wpisów była jednoznacznie negatywna - że nie warto, że komercja. Postanowiliśmy jednak przekonać się sami. Do Branu dojechaliśmy tuż przed 9.00, co pozwoliło nam dość szybko znaleźć dogodne miejsce parkingowe w tej niewielkiej miejscowości. Zakup biletów w automacie nie nastręczył większych kłopotów i kierowani przez obsługę rozpoczęliśmy wspinaczkę szerokim podejściem do zamku. Okazało się jednak, że zanim weszliśmy do środka musieliśmy 10 minut odstać w kolejce do wejścia. Tuż po zeskanowaniu biletów natknęliśmy się na spory tłum tych co weszli przed nami. Rozpoczęliśmy samodzielną wędrówkę przez kolejne pomieszczenia. Miejscami było tłoczno, trzeba było czekać by można zrobić zdjęcie czy przeczytać opis (dostępny tylko w języku rumuńskim i angielskim). Jednakże cała trasa mimo wąskich przejść i małych pomieszczeń nie nastręczała większych kłopotów z poruszaniem się. Pozytywnym zaskoczeniem było dla nas, że zamek nie reklamuje się jako zamek Drakuli, a jedynie jedno z pomieszczeń zostało poświęcone ekspozycji przedmiotów związanych z filmami o najsłynniejszym wampirze. Podsumowując - zamek jest wart obejrzenia. Po ponad dwugodzinnym spacerze po zamku zeszliśmy do zamkowego sklepiku z pamiątkami i w osłupieniu oglądaliśmy "wampirowe" magnesy, długopisy, koszulki, butelki wina, itp. Zadowoleni z wizyty wyszliśmy i tu nastąpiło drugie zaskoczenie - kolejka do zamku ciągnęła się bez końca aż do kas przy wejściu na teren parku. Wstępne szacowanie długości kolejki pozwoliło nam stwierdzić, że ci z końca kolejki będą musieli w niej postać jakieś dwie godziny... Sami sobie dziękowaliśmy, iż zerwaliśmy się bladym świtem by dotrzeć tak wcześnie do zamku. Wychodząc z przyzamkowego parku wkroczyliśmy wprost w.... "wampirowe" targowisko. Okazało się, że sklepik w zamku to było tylko preludium tego co ujrzeliśmy - dziesiątki straganów i budek z podobiznami Vlada Palownika i wyobrażeniami Drakuli na deskach do krojenia, termometrach, zabawkach, nie wspominając już o tak prozaicznych rzeczach jak magnesy. Nasze poczucie estetyki bardzo ucierpiało, więc uciekliśmy najkrótszą drogą do samochodu i ruszyliśmy w dalszą drogę. A gdzie dotarliśmy opowiem w kolejnym wpisie. Teraz zostawiam Was ze zdjęciami z zamku Bran.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.