Rasnov - chłopski zamek i ciche miasteczko
Zmierzając drogą od południa do Braszowa po prawej stronie wzrok przyciąga osadzony na wzgórzu zamek. Nie musieliśmy długo się zastanawiać gdzie się znajduje gdyż naszym oczom ukazał się wielki napis RASNOV. Zdecydowaliśmy, że musimy tam koniecznie się wybrać.
Zamek Rasnov powstał najprawdopodobniej jako twierdza obronna Krzyżaków w okresie między 1211 a 1225 rokiem. Po ich wygnaniu został przejęty przez okolicznych mieszkańców stając się chłopską warownią, która z powodzeniem obroniła się podczas najazdu Tatarów w 1335 roku oraz w czasie najazdu Turków w 1421. Okoliczni mieszkańcy rozbudowywali go i umacniali w kolejnych latach. Zamek nigdy nie został zdobyty w walce, ale kapitulował w 1612 z powodu braku wody (studnia znajdowała się poza murami) i został zajęty przez wojska Gabriela Batorego. Po tym doświadczeniu podjęto decyzję o wykopaniu studni w obrębie murów drążąc w skale na głębokość ponad 140 metrów. W obrębie murów znalazła się szkoła, sad owocowy i ogród warzywny, a także kaplica, której fragmenty fundamentów można oglądać do dziś. Zamek mocno ucierpiał w pożarze w XVIII wieku, a w 1802 roku dodatkowo w trzęsieniu ziemi. Dwukrotnie w XIX wieku udzielał schronienia, jednak w połowie wieku został ostatecznie opuszczony i niszczał. Dopiero wiek później dokonano pierwszych remontów.
Niestety w czasie naszej wycieczki mogliśmy wejść tylko do dolnej części zamku, przechodząc przez Bramę Batorych, która była oficjalnym wejściem na teren. Wspięliśmy się pod górny zamek, który posiadał dodatkowo własny barbakan i dwie wieże, tu jednak zastaliśmy zamknięte przejście z informacją o remoncie - tabliczka wskazywała, iż trwa on już lata... Wdrapaliśmy się także na udostępnioną wieżę Batorych, co pozwoliło nie tylko podziwiać okoliczne góry, ale także wykonać ujęcie panoramiczne zamku.
Wychodząc z murów zamku zdecydowaliśmy się na spacer do Rasnova. Miasteczko nie jest duże ale mieliśmy wrażenie jakby wymarło. Być może nasze wrażenie potęgowało to, iż wcześniej byliśmy w Branie gdzie były tłumy. Tu spotkaliśmy jedynie policjantów, dostawcę jedzenia i chłopca pilnującego konia zaprzężonego do wozu. Wiele budynków ma na elewacjach daty pochodzące z XIX wieku i niemieckie nazwiska wskazujące na ich pierwszych właścicieli.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.