Kontrasty Syhotu Marmaroskiego
Syhot Marmaroski to najdalej wysunięte na północ miasto rumuńskie, tuż przy granicy z Ukrainą. Zatrzymaliśmy się tam tylko na jedną noc, co jednak nie przeszkodziło nam na w wybraniu się na krótki spacer by zobaczyć miasto, które nie jest typowym turystycznym kierunkiem. Przeszukując mapę natknęliśmy się na pomnik... gwoździa więc zaintrygowani podążyliśmy w tamtym kierunku. Po kilkunastu minutach dotarliśmy na miejsce, a tuż przy gwoździu znaleźliśmy napis głoszący: "Witamy w Syhocie Marmaroskim! Ponieważ mówi się, że tutaj wiesza się mapę na gwoździu, więc to jest ten gwóźdź!" Przyznacie, że to dowcipny sposób na zasugerowanie Wam, że to koniec świata.
Znaleźliśmy też dom z tablicą upamiętniającą miejsce urodzin i dzieciństwa laureata Pokojowej Nagrody Nobla w 1986 roku profesora i pisarza Elie Wiesela. Minęliśmy też nieopodal znajdujący się pomnik Holokaustu upamiętniający deportację ponad 40 tys. Żydów w czasie II wojny światowej.
Syhot to również miejsce, w którym pod koniec I wojny światowej odbył się bardzo głośny proces 114 polskich legionistów, który odbił się szerokim echem w ówczesnej Galicji.
Stan zabudowań Syhotu wpisuje się w znaną z wielu miejsce tendencję - pięknie przy ryneczku czy centrum, a im bardziej odejdziesz od nich tym wygląda gorzej. Bardzo ładne, ale jednocześnie bardzo zaniedbane domy, z podwórkami gdzie wciąż hodowane są kury, a tynk sypie się, przeplatają się z budynkami nowszymi, w lepszej kondycji lub przynajmniej wyglądającymi przeciętnie. Spacerując czasem odnosiliśmy wrażenie, że czas się zatrzymał tu wiele lat temu. To miasto kontrastów, zaskakujących widoków ale ma ono swoisty urok.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.