Polskie akcenty w Rumunii
Wyjazd do Rumunii nie zakładał poszukiwań polskich akcentów, co jednak nie oznacza, że się jednak nie natknęliśmy na nie.
Pierwszym był polski konsulat w Braszowie. Nie jest to typowa placówka dyplomatyczna, a raczej siedziba konsula honorowego. Jednak zdecydowanie wyróżnia się ona na rynku naprzeciw „Czarnego Kościoła”. Drugim, również w Braszowie – miejsce zakwaterowania generała Józefa Bema, który spędził w tym mieście trzy dni – od 21 do 24 marca 1849 r.
Będąc w Peles, mieliśmy tylko okazję przeczytać o udziale inżyniera Franciszka Rychnowskiego w opracowaniu systemu grzewczego dla budynku. Na własne oczy nie było nam dane zobaczyć tych cudów techniki – nie udało nam się tym razem zwiedzić wnętrz, a nawet gdybyśmy mieli taką okazję, wątpliwe jest czy dostrzeglibyśmy urządzenia jego autorstwa.
Ciekawostką okazał się za to polski ołtarz polowy w Timisu de Sus, który mijaliśmy w drodze z Braszowa do Peles i postanowiliśmy odwiedzić go w drodze powrotnej. Znajduje się on na terenie prywatnym, są jednak wyznaczone godziny kiedy możliwe jest zwiedzanie. My znaleźliśmy się tam później, mimo to dzięki uprzejmości gospodarza, mogliśmy go zobaczyć. W 2022 r. ukończono prace restauracyjne i zabezpieczające. Zwłaszcza efekt tych drugich robi wrażenie. Okolice odwiedzane są bowiem przez niedźwiedzie, a to wymusza zastosowanie ogrodzenia pod napięciem. Na naszych oczach gospodarz „odpinał” kolejne elementy elektrycznego zabezpieczenia. Sam ołtarz jest dość skromny, co jest oczywiste jeśli zna się okoliczności jego powstania. Został wzniesiony w 1940 r. przez polskich żołnierzy, którzy w trakcie II wojny światowej zostali internowani w Rumunii.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.