Wszędzie daleko, a jednak blisko
Powstały ok. 1500 r. zamek Sokołowskich w Besiekierach, nigdy nie należał do największych, najpiękniejszych, ani innych "naj" w skali kraju. Było to pochodną sytuacji jego właścicieli, choć otarł się i o wielkie nazwiska, kiedy jego właścicielem stał się Batory. Co prawda nie "ten" Batory, ale z "tych" Batorych - Andrzej, bratanek króla. Właściciele jednak przychodzili i odchodzili, a od pewnego momentu odchodziły także do okolicznych mieszkańców cegły, z których wzniesiono zamek. W końcu XIX w. to właśnie okoliczni chłopi stali się jego właścicielami. Choć w akcie kupna podpisano, że rozbiórka zrujnowanego obiektu zakazana jest "na zawsze", okazało się, że wieczność też nie jest bez granic i zamek tracił kolejne cegły. Po wojnie przeprowadzono prace archeologiczne, zabezpieczono to, co zostało i.... pozostawiono. Kilka lat temu dokonano kolejnego zabezpieczenia. Dziś zamek nie imponuje, nie zachwyca, ale ma swoisty urok. Ruina, która może być doskonałym tłem dla legendy o białej damie, jak i scenerią spornego zamku z "Zemsty" Fredry. Choć do zamku chyba zewsząd jest daleko, a zamkowi daleko do świetności, warto go bliżej poznać. Może stanie się wtedy bliższy sercu, a to już wiele.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.