Dudziarska - (nie)szczęśliwe miejsce na ziemi
Na początku lat 90-tych niepłacący i problematyczni lokatorzy komunalnych mieszkań byli zmorą warszawskich dzielnic. Samorządy dwóch z nich - Śródmieścia i Pragi-Południa znalazły rozwiązanie problemu. Tak się przynajmniej wówczas wydawało. Przy ulicy Dudziarskiej wybudowano trzy nowe bloki przeznaczone dla eksmitowanych mieszkańców. I tu zaczęły się problemy: standard budynków był nienajlepszy, do budynków nie doprowadzono gazu, a lokalizacja... no, właśnie lokalizacja... Budynki posadowiono na obszarze, którego przeciętny Warszawiak nie umie nawet przypisać do konkretnej dzielnicy, a co dopiero odszukać. Teren otoczony zewsząd torami kolejowymi, z jedną możliwością wydostania się "do miasta", po przebyciu kilku kilometrów krętymi, słabymi dróżkami. No chyba, że mniej legalną drogą - przekraczając kilka dość ruchliwych torów. W sąsiedztwie warsztaty kolejowe, areszt śledczy i spalarnia śmieci. Trudno się dziwić, że takie rozwiązanie problemu, stworzyło kolejne problemy. Dudziarska stała się symbolem biedy, beznadziei i straszakiem na dłużników. Osiedle nie przetrwało próby czasu. Ostatni mieszkańcy opuścili je w 2009 r., a bloki stopniowo popadają w ruinę. Aby przyspieszyć ten proces, miasto gotowe jest wydać obecnie przeszło milion złotych na ich rozbiórkę. Dziś dobrze czuje się tam natura, która powoli przejmuje teren, graficiarze, którzy wciąż się trzymają tej okolicy i żądni wrażeń zwiedzający. A co mogą zobaczyć po przeszło 30 latach od powstania budynków, starają się oddać poniższe fotografie.
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.