Strona główna › Miasta › Filmy
Budapeszt po raz drugi czyli Peszt
Chyba najbardziej charakterystycznym budynkiem dla każdego turysty w Budapeszcie, na jego pesztańskim brzegu, jest Parlament, który podziwialiśmy już z brzegu Budy. Ale podczas spaceru po tej części Budapesztu nasze głowy wciąż odwracały się w kierunku innych pięknych zabudowań: Hala Targowa, Opera, Synagoga... nie sposób wszystkiego wymienić.
Kolejnym punktem był Plac Bohaterów i choć sam w sobie nie zrobił piorunującego wrażenia, to znajdujący się nieopodal w Parku Miejskim zamek Vajdahunyad zaparł nam dech w piersiach i stał się naszym odkryciem. Tłumy, które tam zastaliśmy wskazywały jednak, że nie byliśmy pierwszymi odkrywcami tego miejsca.
Tym razem skorzystaliśmy z komunikacji miejskiej, która sama w sobie stanowi atrakcję. Piękne żółte tramwaje, z których można wysiadać na dwie strony - tak, tak są takie przystanki, na których nie otwierają się drzwi po prawej stronie jak u nas w Polsce, ale po lewej! A do tego najstarsze na kontynencie europejskim metro - powstałe w 1896 roku. Pierwsza linia, oznaczona kolorem żółtym, kursuje niemal w niezmienionej formie od tamtego czasu. Perony kolejnych stacji wciąż wyglądają jak z przełomu XIX i XX wieku. Jednak w porównaniu ze stacjami metra warszawskiego są mikroskopijne. Pociąg metra wtaczający się na stację to niesamowite przeżycie. Wagoniki, niewątpliwie urocze, są dość ciasne i bardziej przypominają tramwaj niż pociąg. Wrażenie robią również efekty dźwiękowe - tuż po ruszeniu składu właściwie nie słyszy się własnych myśli, nie mówiąc już o szansach na rozmowy ze współpasażerami. Zresztą większość z nich mówi po węgiersku - tego języka nie sposób zrozumieć...
Komentarze
Brak komentarzy — ten może być pierwszy.